silnik Forda

 

Rynek motoryzacyjny bez przerwy ewoluuje. To, o czym nawet nie marzyli kierowcy sprzed czterdziestu lat dzisiaj staje się normą i na odwrót – to co było normą w dzisiejszych nowoczesnych czasach jest technologią przestarzałą i nieefektywną.

Fazy mogą  się zmieniać
schemat działania

źródło: http://www.enginebuildermag.com/

Tak było ze zmiennymi fazami rozrządu (dla poliglotów – Variable Valve Timing czyli VVT). Technologia średnio stara (pierwszy samochód, w którym zastosowano zmienne fazy rozrządu to Alfa Romeo, który zjechał z taśmy montażowej w 1981 roku) ale zdecydowanie nie do końca znana wszystkim kierowcom (naprawdę spotykam na swojej drodze takich, którzy w ogóle nie spotkali się z tym terminem!).

Kto zaczął?

Mimo że, prekursorami w zastosowaniu VVT byli włoscy inżynierowie, sławę tej technologii zapewnili dopiero twórcy Hondy. To właśnie ich udoskonalona wersja zmiennych faz rozrządu, wprowadzona w 1989 roku, rozpowszechniła technologię w świecie motoryzacji. Po Hondzie przyszedł czas na BMW oraz Toyotę, no i oczywiście Volkswagena (znajdziemy je w silnikach VR5, VR6, W8 oraz W12).

logo VW

Takie rozwiązanie stosuje między innymi Volkswagen

Jak to działa?

Zasada jest prosta – fazy rozrządu, jak każdemu wiadomo, są to momenty zamknięcia i otwarcia zaworów (wydechowego i ssącego) w stosunku do położenia tłoku. Wyraża się to w stopniach obrotu wału karbowego. Zmienne fazy rozrządu natomiast powodują zmianę kąta otwarcia (oraz oczywiście zamknięcia) w zależności od obciążenia silnika. Takie rozwiązanie znacznie poprawia wydajność silnika oraz zmniejszają produkcję spalin.

Minusem są niestety duże koszty produkcji takich silników – zmienne fazy rozrządu wymagają bowiem niebywałej precyzji podczas produkcji.

 

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.