Dla mnie i moich przyjaciół ferie zimowe (mam tu rzecz jasna na myśli tydzień pomiędzy Bożym Narodzeniem a pierwszym stycznia) to przede wszystkim okazja do wyjazdu w góry. Nieszczególnie bawi mnie świętowanie Sylwestra w restauracji, w eleganckiej sukni czy z fajerwerkami – kto mnie zna, ten wie.

W tym roku mam okazję jechać na wakacje zimowe nawet nawet na 10-12 dni ale ciągle jeszcze waham się, co wybrać. Wiem już, że i w tym roku będą to narty i chodzenie po górach, a wieczorami siedzenie przy kominku w ciepłym schronisku, jednak gdzie? Do wyboru są Austria, Niemcy, Szwajcaria i północ Włoch.

W Szwajcarii już byłam, co prawda tylko raz, ale zrobiła na mnie dobre wrażenie. Góry są tu wysokie, a baza turystyczna bardzo dopracowana pod każdym względem. Minusem są jednak ceny i odległość – samochodem jedzie się tam w zasadzie całą dobę.

Jeśli chodzi i Niemcy i Austrię, co ceny są bardziej umiarkowane, prostszy jest też dojazd, bo dotrzeć nawet na południe Niemiec można choćby koleją. Tamtejsze kwatery, chociażby ogrzewane domki letniskowe, są urocze, są także w zimie stosunkowo tanie. Łatwo jest tu też wykupić domek na drugi dzień świąt – spójrzcie choćby na stronę promującą typowy, zimowy urlop w ośrodku narciarskim (www.edom.pl). Co jeszcze? Mnie nieco martwi bariera językowa, bo płynnie mówię tylko po angielsku i włosku.

No właśnie, są jeszcze Włochy z ich pięknymi Dolomitami. Tu wprawdzie nie jest do końca tak tanio ze względu na wprowadzone dość niedawno euro i w ogóle fakt, że to rejon silnie żyjący z wszelkiej turystyki. Jednak tamtejsze góry są naprawdę wyjątkowe, poza tym we Włoszech bywałam dotychczas jedynie latem i nie na nartach, więc słabo znam je od strony zimowej, co jeszcze bardziej mnie ciekawi. Jakieś wady? Tu problem polegałby głównie na wielości ośrodków do wyboru.

I co tu wybrać?

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.