Jako mała dziewczynka miałam wiele fascynacji – czołowe miejsce pośród nich zajmowały wszelkiego rodzaju traktory, kombajny i ciągniki, czyli wszystko to, czego nie mogło zabraknąć w porządnie prosperującym wiejskim gospodarstwie. Gdyby wtedy ktoś powiedział mi, że jazda własnym traktorkiem, i to w dodatku w środku miasta, będzie możliwa zapewne nie uwierzyłabym. A jednak – od niedawna właśnie takim sprzętem poruszam się po własnym ogrodzie.

Kobieta na traktorze

Skąd traktor w moim miejskim ogródku? Nie chodzi wcale o tradycyjny traktor rolniczy – po prostu arsenał moich sprzętów ogrodniczych wzbogacił się o traktor ogrodowy, czyli wielozadaniowe urządzenie do pielęgnacji ogrodu. Była to dość spora inwestycja (ceny takich traktorów wahają się pomiędzy 9 a 20 tysiącami złotych) ale zdecydowanie warta swojej ceny!

Traktorem ogrodniczym bez przeszkód i bez nadmiernego wysiłku koszę całe połacie trawnika. Posiadany przeze mnie model ma także kilka rożnych opcji cięcia trawy – mogę więc dostosować sposób koszenia do terenu, rodzaju traw i efektów jakie chcę uzyskać.

Łatwy w obsłudze i bezpieczny

Niepotrzebnie obawiałam się jego obsługi. To, z pozoru bardzo skomplikowane, urządzenie jest w rzeczywistości banalnie proste w obsłudze. Wszystkie czynności wykonuje się za pomocą pedałów – dzięki takiemu rozwiązaniu jest też bardziej bezpiecznie (obie ręce na kierownicy) i bez zbędnych przycisków.

Do traktorów ogrodowych oferowany jest spory asortyment dodatkowych akcesoriów – szczotki, brony, wertykulatory, kolektory do trawy, szczotki a nawet lemiesze do odśnieżania. Dzięki temu traktorek pomaga w całorocznej pielęgnacji nie tylko ogrodu, ale i podjazdu.

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.