Danie z ryb
Stoisko rybne

Nadal nam daleko do śródziemnomorskiego rybnego dobrobytu…

„Jedz ryby codziennie” – to hasło kojarzy każdy z nas. Wielka kampania społeczna mająca przekonać Polaków, że ryby nie powinny być dla nas tylko piątkowym obiadem ale codziennym składnikiem naszego menu. Czy tak się stało? Trudno powiedzieć – na pewno kampania podziałała na ceny ryb (niestety negatywnie dla nas – konsumentów) oraz na ich wybór na sklepowych półkach.

Najlepsze te polskie

Tylu gatunków ryb to ja jeszcze w życiu nie widziałam. Ba! O wielu nawet nie słyszałam. Sklepy i stoiska rybne dosłownie zasypują nas rybim towarem – często egzotycznym. Rekin, tuńczyk – to tylko bardziej pospolite przykłady zagranicznych ryb. A przecież mamy tyle wspaniały i polskich gatunków tego przysmaku!

Babcia miała rację!

Sandacz

Sandacz złowiony nad Soliną

Przyznam, że w mojej rodzinie zawsze jedliśmy sporo ryb. W czasach mojego dzieciństwa były to zazwyczaj średnio lubiane przeze mnie sardynki oraz znienawidzone (o zgrozo!) śledzie. Potem wybór ryb na sklepowych półkach nieco się powiększył – królowały morszczuki i mintaje.

Za to teraz nadrabiam lata posuchy „gatunkowej” korzystając ze sklepowego dobrobytu i rybnej mody (miejmy nadzieję, że nie chwilowej – to faktycznie zdrowe pożywienie). O dziwo – najczęściej kupuję właśnie wspominane przez moją babcię sandacze. Kobieta miała rację – to wyjątkowo smaczne ryby. Delikatne w smaku i, w odróżnieniu od wigilijnych karpi, nie czuje się w nich mulistego posmaku.

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.