Zeszyty sprzed lat

Początek września oraz początek października to dla wielu okres przełomowy. Czas zmian, obietnic, nowych możliwości i planów. Nie nie dla wszystkich, dla niektórych powrót do nauki to istna tragedia. Jako, że dziwna ze mnie istota, i dziecięciem też raczej byłam nietypowym – w dniu rozpoczęcia roku szkolnego zaliczałam się do grupy dzieciaków odczuwających raczej podekscytowanie niż niechęć.

Elegancki notatnik

W takich notatnikach aż żal pisać o głupotach

Ale nie do nauki się paliłam (to byłoby zdecydowanie zbyt piękne). Ja po prostu wpadałam w zachwyt na myśl o tych wszystkich nowiutkich zeszytach, kolorowych długopisach i świeżo zaostrzonych ołówkach. W dziką radość wprawiał mnie fakt zakupów papierniczych i w dziale z akcesoriami szkolnymi byłam w stanie spędzić więcej czasu niż pośród stojaków z zabawkami.

Ta papiernicza mania została mi do dzisiaj. Już teraz odczuwam radosne podniecenie na myśl o nowych zeszycikach, notatnikach, długopisach i markerach. Naprawdę jestem w stanie wydać na papiernicze akcesoria więcej niż w markowej drogerii! Stanowczo nie powinnam do tego typu sklepów chodzić samotnie. Jako prawdziwa fanka robienia rożnego rodzaju list, zapisywania planów i pomysłów odczuwam przemożną chęć posiadania gigantycznego zbioru notesów, karteczek przylepnych i oczywiście kolorowych pisadeł wszelkiej maści i rodzajów.

Artykuły szkolne

Na takich stoiskach robię się naprawdę niebezpieczna…

I cały czas wierzę, że kiedyś moja organizacja wyjdzie nieco dalej, poza zapisywanie, i choć niektóre z planów i pomysłów doczekają się realizacji… No cóż – w zapisywaniu tytuł mistrza, w realizacji – może lepiej nie wspominajmy…

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.