Czasem przeglądam różne oferty pracy (tak owszem – ja, mimo biura w domu i kilku stałych zleceń, wciąż szukam „lepszej” i bardziej pewnej pracy w IT lub czymś związanym z turystyką i motoryzacją) i zastanawiam się nad emigracją. To znaczy nie zrozumcie mnie źle. Przede wszystkim nie chcę wyjeżdżać za granicę – to może nietypowe, ale nie czuję takiej potrzeby, wiem bowiem że i w naszym kraju mogę zarobić, jeśli tylko zdecyduję się pracować więcej 🙂 Jednak mimo iż Kraków kocham miłością silną i stałą, czasem myślę, jakby to było w innym mieście.

A gdy już o to myślę, to myślę tak sobie też, że wyjechać na stałe mogłabym jedynie nad… morze. Bowiem brakuje mi morza. Nawet tego zimnego, chłodnego Bałtyku. Brak mi latarni morskich, plaży latem, oraz jesiennych i zimowych spacerów nad brzegiem morza. Po prostu spędziłam trochę czasu nad morzami za granicą i bardzo za tym tęsknię.

Dlatego też myślę, że gdybym miała szukać mieszkania nad morzem, wybrałabym Gdynię, ewentualnie Gdańsk – jeszcze się czasem waham. Gdańsk jest może i ładniejszy, bardziej zabytkowy, ale jednocześnie pełen turystów i blichtru, o Sopocie już nie wspominając. Tymczasem zakup mieszkania w Gdyni wydaje mi się o tyle racjonalny, że jest to normalne, ładne miasto do życia, z bardzo różnymi ofertami pracy, i z plażą gratis.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że to miasto na wskroś nowoczesne. Gdynia to także wspomniana już, dostępna do zwiedzania latarnia, stary dworzec morski, zacumowane na stałe i dostępne do zwiedzenia okręty Błyskawica „Dar Pomorza” – jeden z najpiękniejszych do dziś dobrze zachowanych żaglowców na świecie, obecnie istny statek-muzeum.

Okazjonlanie bywam w Gdyni u koleżanki, stąd też to wszystko wiem i znam. Gdyby więc naprawdę przyszło  mi wyjechać na dobre z Małopolski – tylko Trójmiasto. Polecam!

Pin It