„Bieganie? To nie dla mnie!” – to zdanie powtarzamy często, jak mantrę, która powinna nas przekonać, że aktywność fizyczna nie idzie z nami w parze. Z czasem okazuje się, że biegają już wszyscy na około – znajomi, koledzy z pracy, ludzie, których nigdy byśmy nie podejrzewali o zamiłowanie do sportu. W końcu, postanawiamy sami spróbować.

https://pixabay.com

Najlepszy moment!

Tak się składa, że to właśnie jesień jest idealnym momentem na rozpoczęcie swojej przygody z bieganiem. Większość planów treningowych rozpisywana jest właśnie od jesieni. To teraz można zbudować bazę treningową, która zaprocentuje wiosną oraz latem.

Przyjemny chłodek

Poranne temperatury, które powodują, że chce się zostać w łóżku to dla biegacza temperatury idealne – wystarczająco ciepło, żeby nie żałować wyjścia z domu i na tyle chłodno, żeby nie umrzeć z przegrzania. Do tego nic tak nie budzi, jak poranne aktywności fizyczne. Bonus dodatkowy – wschód słońca, który właśnie jesienią jest najpiękniejszy.

https://pixabay.com

Chandro – precz!

Jesienne bieganie wpływa także dodatnio na ogólny stan organizmu – wzmacnia odporność i pozwala na uniknięcie jesiennego przesilenia i chandry. Widzieliście kiedyś smutnego biegacza? No właśnie – bieganie wyzwala sporą dawkę endorfin, które pozwolą zmierzyć się nawet z najbardziej trudnym i pochmurnym dniem. I właśnie takiego energetycznego i nastrojowego „kopa” potrzebujemy jesienią.

Sylwetka jak marzenie

Dodatkowy plus dla dbających o linię. Rozpoczęcie biegania jesienią pozwoli na uniknięcie dodatkowych kilogramów, które właśnie w chłodniejszych porach roku lubią się do nas przyłączać. Dzięki temu bez wyrzutów sumienia będziemy mogli pozwolić sobie na bardziej tłuste i kaloryczne potrawy, czyli te, których nasz organizm wręcz się domaga podczas jesiennego spadku temperatur.

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.